Problematyka Pinokia


Cześć, moi, 你好!
  Uwielbiam wracać do rzeczy, które dawniej wywołały we mnie burzę pozytywnych emocji, zszokowały i nie pozwoliły o sobie zapomnieć. "Pinokia" czytałam jako bobas, niezadowolony z faktu, że musi przeczytać KSIĄŻKĘ i to do SZKOŁY, a potem będzie z tego oceniany.
Niedawno obejrzałam z siostrą filmową adaptację tej lektury. Film z lat 40. wyprodukowany przez Walt Disney. Pewnie każdy kojarzy tę animację i przed obejrzeniem również wiedziałam, na czym stoję. Jednak produkcja chwyciła mnie za serce jeszcze mocniej niż myślałam. Nie wiem, czy było to spowodowane nostalgią, sentymentalnością czy czymkolwiek innym, ale jestem pewna, że to uczucie pozwoliło mi na chwilę zapomnieć o świecie rzeczywistym. Bajka trwa około 100 minut. Dawno minuty nie uciekały tak szybko spoza moich rąk.
Dzień później chwyciłam za książkę i takim oto sposobem; czuję się przygotowana do napisania tego wpisu. Z pełną świadomością swoich słów, mogę wystukać na klawiaturze, że Collodi dotyka wielu problemów w sposób dziecinny, subtelny, a zarazem niezwykle emocjonalny, co rozrusza serce i głowę pochłonięte szkolną nauką.
"Niewielu ludzi odwiedzało staruszka, sądzili bowiem, że jeśli jest biedny, to nie jest mądry." 

1. Chcę być prawdziwym chłopcem! 

  Głupie pytanie; co sprawia, pomijając kwestie fizyczne, że możemy zaklasyfikować się jako człowiek, istota żyjąca, a nie krzesło? Odpowiedzieć można na tryliard różnych sposobów, ale chodzi mi przede wszystkim o emocje. Czy człowiek bez sumienia, niszczący wokół siebie piękno w postaci ludzi, przyrody jest "prawdziwym chłopcem", którym tak bardzo chciał być Pinokio?
Wróżka i Gepetto sprawiali, że pajacyk nie był obojętny. W bajce występuje moment, w którym chłopiec zaczyna płakać, z radości rzuca się w ramiona swojego taty, tęskni, boi się, marzy. Wszystko to świadczy o jego człowieczeństwie, a jednak nie powstał jako człowiek. Był z drewna, wyróżniał się spośród innych dzieci i ta jego dziwaczność zostawała bardzo często wykorzystywana przez złe postacie.
  Odnosząc się do tego, jeden z moich ulubionych motywów w bajkach to ten, w którym bohater jest zaabsorbowany marzeniem. Fantazjuje o rzeczach, do których powoli dąży. Czasem czołga się po błocie, aby dosięgnąć to, co sobie wyznaczył. Pinokio chciał być prawdziwym chłopcem, chociaż inni go poniżali, bawili się nim i ani przez chwilę nie zastanowili się, że hej, chłopak jest z drewna, ale co z tego, skoro odczuwa dokładnie to samo, co my? Nie, dla innych był to idealny przedmiot do zarobienia pieniędzy, a mimo tych postaci, chłopiec miał swoje sumienie. Między innymi dzięki niemu mógł cieszyć się ciepłą skórą zamiast chłodnej kory.


2. Mój przyjaciel - osioł.

  Skoro już o przyjaciołach mowa; pamiętasz sytuację, w której Pinokio wylądował na wyspie, gdzie niegrzecznym chłopcom, wagarowiczom obiecywało się idealne życie bez chodzenia do szkoły i na ciągłych zabawach, a tak naprawdę zamieniali się w oni w osły? Tam główny bohater poznał Knota. Zaprzyjaźnił się z nim wielce, jednak to (jeszcze wtedy) kukiełce udało się uciec, ale przyjaciel niestety został przemieniony w osła na dobre. 
Bohater wrócił do Gepetto, jednak któregoś dnia spotkał w stodole sąsiada, w którym leżało chore zwierzę. Po przyjrzeniu mu się, Pinokio odkrył, że to jego kochany Knot. Długo nie myślał i chłopiec obiecał mu, że wykupi go, choćby nie wie co. Nie miał zbyt wiele pieniędzy, dlatego zaczął pracować jeszcze intensywniej; nawet dwa razy więcej i niejednokrotnie zasypiał przed książkami ze zmęczenia. Po wielkim wysiłku, jaki włożył w odzyskanie przyjaciela, w końcu mu się udało. A warto wspomnieć, że Pinokio na samym początku był niezwykłym leserem. I obyś miał/a taką osobę, która rzuciłaby wszystko, żeby Tobie pomóc. I obyś miał/a tak bliskiego sobie człowieka, że to Ty nie spałbyś po nocach, aby tego kogoś uratować. Piękna wizja. 
Po tym zdarzeniu Pinokio stał się prawdziwym chłopcem.
"− Knot! Knot! Przyjacielu! - przytulił się do oślej szyi i zapłakał. - Nie martw się Knot, zabiorę Cię stąd, zapracuję i na to." 

3. Nie kłam, nawet jeśli świerszcz powiedział, że tak będzie lepiej. 

  Obiecujesz tacie, że pójdziesz grzecznie do szkoły, będziesz się pilnie uczyć i zjesz jabłko. Trzymasz w rękach podręcznik, na który Twój rodzic wydał ostatnie pieniądze po to, żebyś mógł się edukować. Taką troskę dostał Pinokio. Skupiając się na filmie, obserwujemy jak naiwny chłopiec zostaje zmanipulowany przez lisa i jego głupiutkiego kota. 
"Będziesz artystą! Będziesz wielkim aktorem! Ludzie będą Cię kochać!" - obiecywał, a Pinokio zachwycony tą wizją ruszył za czarnym charakterem, za postacią, która tak naprawdę chciała na nim zyskać. I takie osoby lepiej omijać szerokim łukiem. Ale jak poznać, że ktoś może Cię wkręcać? Może Pinokio widział w tym pieniądze dla swojego ukochanego Gepetto? 
Chłopiec z drewna został uwięziony w klatce. Z rozpaczy zaczął płakać, przepraszać swojego tatę i prosił, aby go wypuszczono. W tym czasie wróżka przychodzi na pomoc jemu i jego sumieniu - świerszczowi. Jednak owad zamiast nakłonić Pinokia do mówienia prawdy; stwierdził, że lepiej, jakby chłopiec nie mieszał go w całą tę sytuację. W taki oto sposób zaczął kłamać. Wszyscy wiemy, z jakimi konsekwencjami wiąże się nieszczerość chłopca. Ty też wykop swojego świerszcza! 


Podsumowanie

  Powtórzę się, ale często wracam do rzeczy, które w dzieciństwie były dla mnie ważne. Mam chwilę na to, aby móc cofnąć się w czasie i ja wiem, że to jest banalne stwierdzenie. Kiedy jednak siedzi się w tym poczuciu bycia dzieckiem to nie ma dla Ciebie znaczenia, czy słowa, które wypowiadasz są cytatami powtarzanymi w kółko w Internecie. Zamiast tego poruszają Cię inne problemy - chociażby to, że Pinokio został połknięty przez wieloryba. Zastanawia mnie też myśl, czy fizyczna cecha drewnianego chłopca związana z nosem byłaby dobrym sposobem w realnym świecie? Myślisz, że świat stałby się łatwiejszy, gdyby żadnego kłamstwa nie dałoby się zataić?
  Dziękuję za przeczytanie tego, może nieco infantylnego tematu, ale w momencie, w którym moje oczy wpatrywały się w biednego Gepetto i resztę bohaterów, był on dla mnie bardzo ważny.
Tata: 
Isä
爸爸 (bàba)

Podzielę się jeszcze jedną rzeczą językową, która wpadła mi ostatnio w oko, ale tym razem coś dla odmiany, czyli niemiecki.

Fallen oznacza "upadać", a "podobać się" brzmi gefallen. W Partizip Perfekt te dwa czasowniki wyglądają identycznie; gefallen. (różnią się jedynie czasownikiem posiłkowym)
Wszystkiego dobrego! 

41 komentarzy:

  1. Ile w tej bajce jest prawy życiowej, gdy byłam dzieckiem to oczywiście nie zwracała na to uwagi, ale dzięki Twojemu postowi już tak :) Spadanie i zakochanie? Coś musi w tym być! :) I brawo za spostrzegawczość :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A wiesz, że nigdy nie zastanawiałam się tak nad bajkami. Doszłaś do bardzo interesujących wniosków. Aż muszę przecczytać bajki z dzieciństwa, bo wiadomo im czlowiek starszy tym inaczej wszystko odbiera.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dobrze jest wrócić do pewnych bajek, przypomnieć sobie ichą mądrość- o której jako osoby dorosłe, zagubione w dorsołym świecie często zapominamy. Pinokio to cudowna postać- to postrać, która trochę przypomina etap dorastajacego dziecka, naiwna, jak napisałaś posiadająca marzenia i powoli mimo nieudanych poczatków osiągająca cel za sprawą prób, cięzkiej pracy, odwadze, Pamiętam,ze bardzo lubiłam tę książkę w dzieciństwie. A co do zbieżności tych dwóch słow - coś w nich jest zakochać się oraz upaść :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu znam tą wersje bajki doskonale bo kiedy byłam mała to oglądałam wiele razy, zresztą jak starą wersję Kopciuszka, Śnieżki i Pięknej i Bestii. Te stare filmy Disneya mają niesamowitą moc, szczerość i ukryty morał, który dostrzega się z biegiem lat. Już psychologowie analizowali motywy Disneyowskie i zauważyli pewne sytuacje, zaburzenia bądź nazwijmy wprost patologie współczesnego świata. Dla mnie Pinokio to synonim współczesnego, młodego człowieka, który często zapomina o swojej wyjątkowości i za wszelką cenę chce być jak inni. I musi ponieść wiele konsekwencji zanim zrozumie błędy. Co do nosów - no cóż oby nie rosły bo wszyscy byśmy je mieli i zrodziłby się nowy gatunek "człowiek długonosy" :))))). Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda, jak się wraca do bajek z dzieciństwa dopiero dostrzegamy, ile było w nich życiowej prawdy. Te pytanie o nos bardzo mnie zaintrygowało. Z pewnością bardziej uważałabym na swoje słowa, nie chcąc, aby prawda o kłamstwie wyszła na jaw, jednak nie wyobrażam sobie tego. Dużo by to ułatwiło, ale też pokomplikowało. Potępiam kłamstwo, ale czasem przyznam, że po ludzku nie mam wyboru i kłamię, żeby innym było miło. A to babci powiem, że zupa pyszna, mimo, że wcale nie miałam na nią ochoty... dużo by wymieniać takich sytuacji, jakby się przyjrzeć to zauważa się w Pinokiu każdego z nas

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę Ci powiedzieć, że nigdy nie przepadałam za tą bajką. Aczkolwiek Twoje przemyślenia sprawiły, że odkryłam piękno, którego wcześniej nie dostrzegałam. Pamiętam jak czytałam ją jako lekturę i wydawała mi się nudna. O chłopcu, który za kłamstwo płacił cenę. I też tak była omawiana w szkolnej ławce, tłumacząc przy tym stare przysłowia dotyczące kłamstwa. Ty pokazałaś mi, że ukryte były w niej inne problemy takie jak inność, wyobcowanie, samotność itd. Wspaniały post 💖 Dziękuję Ci również, że pokazałaś mi jak wartościowa jest ta bajka.

    OdpowiedzUsuń
  7. bajki nie oglądałam ale książkę czytałam kilka razy - bardzo lubię (mam piękne wydanie z Media Rodzina). I tak zastanawiam się co tak na prawde mogła oznaczać pacynka... bo Pinokio jednak miał uczucia - tak jak wspomniałaś płakał, bał się, cieszył ale też myślał chociaż nie zawsze postępował rozsądnie - tego pacynka nie potrafi. A Pinokia uważam za opowieść o dorastaniu, wchodzenia młodej osoby w dorosłość bo włąsnie tak ono wygląda - ten młodzieńczy bunt, robienie na przekór, nie słuchanie rad innych ale też ciekawość świata i szukania w nim swojego miejsca. Uczenie się na własnych błędach i porażkach bo to życie jest najlepszym nauczycielem.

    PS Podobno kiedy człowiek kłamie to unosi mu się czubek nosa i nos wydaje się być dłuższy :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze jakoś podświadomie byłam pewna, że ta książka ma swój dodatkowy, ukryty sens :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurczę znam bajkę bardzo dobrze ale nigdy nie pomyślałam o niej w ten sposób, bardzo mądry wpis życiowo napisane:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje ostatnie spotkanie z Pinokiem to był balet i niestety nie mogę zaliczyć go do udanych.
    Co do bajek, to widziałam różne ekranizacje przygód Pinokia, ale jakimś cudem nigdy tej od Disneya. Chyba czas to nadrobić, chociaż sama nigdy nie miałam jakiś silnych emocji wobec tej historii. Wiem, że wydawała mi się zawsze książką pasującą na lekturę do szkoły, bo tak łatwo wyciągać z niej wnioski ;>

    OdpowiedzUsuń
  11. To była moja ulubiona bajka, gdy miałam 5 lat. Rodzice codziennie musieli mi ją czytać do snu! Bajki mają to w sobie, że posiadają gdzieś ukryte drugie dno, które odnosi się do naszego życia. Zauważenie tego zmusza do głębszej refleksji. Ty znalazłaś w tej bajce bardzo mądre przesłanie życiowe. Można być drewnianą lalką i mimo tego być człowiekiem. Wspaniały post!

    lifebynadien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam Pinokia i pamiętam, że za każdym razem było mi szkoda tego chłopca. Dlatego nie przepadam za tą bajką. Tak bardzo mi jest przykro z powodu tego bajkowego chłopca. Bardzo podoba mi się twój styl pisania i zostaje na dłużej :) Na pewno Pinokia można odnieść do naszego życia, gdzie często właśnie jesteśmy wykorzystywaniu przez innych :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdy byłam dzieckiem często czytałam tę książkę. Ostatni raz był chyba w czwartej klasie podstawówki. Nie pamiętam dokładnie szczegółów, ani tego jak ją odbierałam, jednak podoba mi się problematyka tej książki według Ciebie.
    Punkt pierwszy trochę mnie przeraził, gdy zdałam sobie sprawę, jak prawdziwy jest. Rzeczywiście ludzie są ludźmi fizycznie, mają rozum, własne uczucia, ale czy są także dobrzy dla innych? Czy wobec innych również mają jakieś uczucia?
    Twój wpis sprawił, że chętnie jeszcze wrócę do tej książki. Chciałabym dostrzec w niej to, czego nie dostrzegłam, będąc dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  14. "Pinokio" to jedna z moich ulubionych bajek z dzieciństwa! Ach, jak miło wrócić choć na chwilę wspomnieniami do tego cudownego okresu. Pamiętam, jak mama czytała mi historię o chłopcu z drewna, a ja uwierzyłam, że jeśli będę kłamać, to mój nos będzie się stale powiększał :D Raczej szybko obaliłam en mit! ;)
    Bajka już stara, ale jakże ponadczasowa! Tyle motywów wciąż się powtarza i przewija w codziennym życiu, jak na przykład odmienność i fakt, że chłopiec był z drewna. Może na ulicy/w pracy/ w szkole nie spotykamy drewnianych lalek o realnych emocjach, ale spotykamy "innych", którzy pomimo swojej odmienności są tacy sami, jak my :)

    OdpowiedzUsuń
  15. W żadnym wypadku nie poruszasz infantylnego tematu, wręcz przeciwnie - to co piszesz jest bardzo ważne! Również pamiętam gdy będąc w czwartej klasie podstawówki miałam "Pinokio" jako lekturę. Nie była to moja pierwsza styczność z tą bajką, bo już kilka lat wcześniej oglądałam jej ekranizację. Nigdy nie zastanawiałam się nad naukami w niej zawartych, a szkoda bo można się z niej wiele nauczyć, co udowodniłaś wyciągając świetne wnioski. Czy życie byłoby łatwiejsze gdyby wszystkim ludziom od kłamstwa rosły nosy? Ciężko powiedzieć, ale myślę, że niekoniecznie. Fajna ciekawostka językowa :D Sądzę, że upadanie i zakochanie mają coś ze sobą wspólnego ;)
    Dziękuję za obserwację, również obserwuję Twojego bloga ;)
    https://hamster-and-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Powiem szczerze, że niewiele pamiętam z Pinokia :( A szkoda. Musiałam go czytać jako dziecko, ale filmu zupełnie nie kojarzę. Cieszę się, że przypomniałaś mi historię z wyspą osłów :) Czasem mam wrażenie, że niektóre książki czytamy za wcześnie. Takie same odczucia mam co do "Małego Księcia". Kiedyś go nie doceniałam i nie rozumiałam. Zdecydowanie nie poruszyłaś infantylnego tematu! :)
    PS Naprawdę "gefallen" oznacza zakochać się? Ja znam to słowo jako "podobać się". A zakochać się to "sich verlieben".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, dziękuję za tę uwagę! Masz rację, co do "gefallen", a uczyłam się tych słówek chyba z trzy razy i za każdym razem byłam pewna, że tam jest "zakochać się." Pozdrawiam serdecznie i dziękuję jeszcze raz:)

      Usuń
  17. ja pinokia nie pamiętam za dobrze już dawno czytałam książkę a film to też hen hen daleko temu oglądałam. Powinnam teraz czytnąć jako osoba dorosła bo na pewno zrozumie się więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tę bajkę w oryginale słabo pamiętam, szczerze przyznam. Jednak w nieco podobnej ale oryginalnej wersji, historia przewija się w serialu Once Upon A Time - którym jestem aktualnie pochłonięta bez reszty <3 To niezwykle ważne co piszesz i wcale nie infantylne. Być może infantylny temat, przedstawiony w niezwykle dojrzały sposób - tak bym to ujęła :) Studiując psychologię często kłócą się moje dwie natury: ta zupełnie ludzka i ta psychologiczna. Ale nie w przypadku kłamstwa - ma ono zdecydowanie więcej wad. Jednak to nieświadome i utajone w głębi naszego umysłu (chociażby wyparcie czy zaprzeczenie), pełni funkcję mechanizmu obronnego - więc czasami jest po prostu potrzebne, do optymalnego funkcjonowania. Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Pierwszy raz spotkałam się z TAKĄ recenzją Pinokia... WOW!

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajnie podjęłaś temat - czytałam z prawdziwą przyjemnością!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytałam książkę w dzieciństwie, wersji filmowej nie widziałam i chyba się nie skuszę, bo rzadko oglądam filmy. Czasem lubię sięgnąć do lektur z dziecięcych lat, bo jestem ciekawa jak je odbiorę jako osoba dorosła.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeszcze nigdy nie czytałam posta z takim zaciekawieniem, jak ten.

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam wracać do bajek z z dzieciństwa, ale przyznam, że o Pinokiu niemal, że zapomniałam. Twój post zachęcił mnie do powrotu zarówno do książki jak i pięknej adaptacji Disneya.
    Historia Knota z tego co pamiętam źle się skończyła... ale chyba tylko w książce. Jednak fakt warte uwagi jest poświęcenie Pinokia.
    Gdyby ludzie nie mogli kłamać świat na pewno wyglądałby zupełnie inaczej. W wielu przypadkach lepiej, z drugiej strony czasem szczerość może zbyt boleć i drobne kłamstwa nie są takie straszne. Wyobraź sobie, że dziecko przynosi Ci swoje pierwsze bazgrołki i mówi Ci, że to Ty. Chwalisz je mówisz jakie piękna i podobne a tu nosek rooośnie :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Dobrze jest wrócić do bajek/ filmów, które widziało się w dzieciństwie. Kiedyś zwracaliśmy uwagę na inne elementy, a teraz potrafimy zajrzeć głębiej, odkryć wiele prawd/ wątków, których wcześniej nie dostrzegaliśmy. Ja mam tak z moim ukochanym "Shrekiem". Gdy byłam młodsza skupiałam się na interesującej fabule i zabawnych dialogach, a teraz zaczęłam dostrzegać głębszy przekaz. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pinokio chciał być "prawdziwym chłopcem", ale na początku wierzył, że to tylko kwestia posiadania ludzkiego ciała. Nauczył się, że człowieczeństwo to coś więcej niż tylko ciepła skóra i kości :-).

    Mi ten przykład z niemieckiego skojarzył się troszkę z angielskim czasownikiem fall- spadać w kontekście fall in love - zakochać się :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Wiesz, że ja nigdy tak naprawdę nie poznałam historii Pinokia? Wiem, że rósł mu nos, gdy kłamał, ale to wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziękuję za odwiedzinki, czekam na Twój kolejny wpis :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie pamiętam aż tak dobrze pinokia, więc Twój post był dla mnie takim ćwiczeniem, aby przypomnieć sobie rzeczy, które tam były. I rzeczywiście było coś o wyspie i osłach albo o świerszczu. Po dłuższej chwili zaczęłam kojarzyć te fragmenty. Za to oczywiście moment jak został połknięty przez wieloryba pamiętałam od razu. Choć ta bajka nigdy nie była jakąś moją ulubiona, zawsze mnie ciekawiła jednej rzeczy, czy świat byłby lepszy, gdyby ludzie nie kłamali albo gdyby wszystkie ich kłamstwa były od razu widoczne. Teraz przypomniał mi się jeden film, w którym własnie było miasteczko, gdzie ludzie nie kłamali aż nagle ktoś wpadł na pomysł, że może skłamać. Bardzo mi się podobał, ale niestety nie pamiętam tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  29. u Ciebie zawsze ciekawe posty <3 z przyjemnością Cię tu odwiedzam <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Pinokio to totalny powrót do dzieciństwa, lubiłam bardzo, i byłam zawsze ciekawa czy Pinokio zostanie w końcu prawdziwym chłopcem. Prawdę mowiac przez pryzmat czasu zapomnialam o tej ksiazce dzieki tobie trochę mi sie przypomnialo. Pinokio ma piękny przekaz- nie wolno kłamać, dlatego dzieci powinny wystrzegać się kłamstwa :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Historie wybierane przez Disneya do zekranizowania mają niesamowitą mądrość, a jednocześnie są zwyczajnie przyjemne w odbiorze. I nawet jeśli dzieci na początku nie dostrzegają pewnych życiowych prawd, to po latach one do nich docierają... Ah, muszę sobie przypomnieć Pinokia! Widziałam film lata temu, a książkę też czytałam jeszcze w podstawówce. A przecież to taka niesamowita historia. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Uwielbiam tę bajkę, w dzieciństwie często ją oglądałam, właśnie wersję Disneya sprzed lat. Zawsze współczułam Gepetto tego co mu zrobił Pinokio. Zdecydowanie kłamstwo nie popłaca...

    OdpowiedzUsuń
  33. Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że niewiele pamiętam z tej bajki. W dzieciństwie bardzo ją lubiłam, czytałam książkę i oglądałam bajkę. Znajdziemy tutaj tyle życiowych prawd... Aż zachciało mi się powrócić do Pinokia. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Bajki są jednym z najlepszych gatunków filmowych. Tak twierdzę po dziś dzień. Zwłaszcza te wyprodukowane przez takie wytwórnie jak disney czy dreamworks. Najczęściej mamy z nimi do czynienia jako dzieci. Ciekawe historie i animacja przyciągają nasz wzrok. Po latach natrafiamy na daną bajkę ponownie i w tedy przychodzi olśnienie. Ile w tej bajce było podtekstów, morałów, inteligentnie wplecionych uwag na które wcześniej nie zwróciliśmy uwagi. Czasem jako dorośli zauważamy w bajkach więcej. Czasem nawet twierdzę, że bajki tworzone są właśnie dla dorosłych, z kontekstem edukacyjnym dla dzieci. Po prostu tak to wygląda :) Miałam takie odczucia przy oglądaniu Króla Lwa, drugiej części. Wspaniałe poruszenie tematu, naprawdę, twój wpis zachwyca i zmusza do myślenia, naprawdę mi się podoba :)
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
  35. Pięknie napisane.
    Bajki od zawsze miały swoje przesłanie, drugie dno.
    Disneyowskie wersje kochałam w dzieciństwie i dalej mam do nich sentyment.

    OdpowiedzUsuń
  36. "Pinokio" był ulubioną książką mojego dzieciństwa... Animacji nie widziałam, trochę bałabym się oglądać, bo nie lubię, jak filmy zmieniają fabułę moich ulubionych książek. Ale książkę uwielbiałam, a dzisiaj, jako dorosła sobą, doceniam talent i styl Collodiego i te rożne aluzje skierowane do dorosłych... Przy okazji: bardzo mi się Twój blog podoba. Jest inny niż wszystkie, świetnie piszesz, strona graficzna bloga też jest taka inna, oryginalna i bardzo fajna. Ja też lubię malarstwo! Obejrzałam obrazy Nicka Alma, o którym mi wspomniałaś - masz rację, są wspaniałe! Tak pięknie, subtelnie malowane postacie...
    Przepraszam za rozpisywanie się. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  37. Wpis ten przeczytałam z wielką ciekawością, ale w pewnym momencie poczułam się odrobinę przerażona... Przerażona tym, że za czasów dzieciństwa Pinokia dobrze znałam, a teraz miałabym problemy by opowiedzieć co się w nim działo.
    Podobają mi się przytoczone przez Ciebie wartości z Pinokia, których może jako dziecko nie byłabym w stanie zauważyć. Szczególnie spodobał mi się fragment: I obyś miał/a taką osobę, która rzuciłaby wszystko, żeby Tobie pomóc. I obyś miał/a tak bliskiego sobie człowieka, że to Ty nie spałbyś po nocach, aby tego kogoś uratować. Piękna wizja.

    O tak, piękna wizja :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Pamiętam tą bajkę z dzieciństwa, ale nigdy nie analizowałam jej w taki sposób. Piękna interpretacja :)
    Z swojego dzieciństwa z kolei bardzo dobrze wspominam Małego Księcia, którego wprost uwielbiałam i Dzieci z Bullerbyn (tak to się pisze?) Mały Książę pełen metafor, które akurat od dziecka rozumiałam i bardzo ceniłam. Dzieciaki z drugiej książki z niesamowitymi pomysłami, fajnymi przygodami, które jako dzieciak sama chciałam przeżyć. Jak to czytałam, to miałam wrażenie że tam jestem razem z nimi.
    Potem widziałam też ekranizację, która była totalnie do bani w porównaniu z książką. Nie dało się poczuć tej atmosfery, tej beztroski.

    OdpowiedzUsuń
  39. Bardzo ciekawie na to spojrzałaś. Bardzo lubiłam Pinokio.

    OdpowiedzUsuń