Koreański klasyk filmowy


"Czy będziesz ziarnkiem piasku, czy kamyczkiem, w wodzie utoniesz tak samo."

 Jak do tego doszło? 


Hej, terve, 大家好!
Ja naprawdę miałam dziś ominąć temat filmów i Azji, żeby powiało trochę świeżością na Pandzi (a mam pomysł na pewną serię!) Jednak musi tu paść takie wielkie, głośne: ALE. 
Ale wzięło mnie na film, a pech chciał, żebym przypomniała sobie o przepięknej melodii "The last Waltz" z "Oldboy'a" 
Ale włączyłam go sobie na telewizorze, wsuwając przy okazji czekoladę i popijając herbatkę z domowych, jesiennych zestawów. 
Ale mnie wciągnął. Ale mnie wzruszył. Ale się popłakałam podczas ostatnich scen. 
Taka dygresja: dużo łez ostatnio tutaj. Ogłaszam nadmiar "łzopędnych" rzeczy. 

Zdaję sobie sprawę z tego, że pewnie większość z Was kojarzy tę produkcję, ALE nie jestem w stanie powstrzymać uzewnętrznienia wczorajszych przeżyć; muszę podzielić się moją kolejną, emocjonalną historią. Zachęcić wszystkich do jesiennego seansu w akompaniamencie cudownego, koreańskiego języka z przerażającą fabuła, po której podobnie jak po filmie "Her" z 2013 roku, czujesz się niezwykle samotnie. 


"Podobno boimy się i pocimy, bo pracuje nam wyobraźnia. Jeśli więc wyłączysz wyobraźnię, staniesz się piekielnie odważny."

O czym w ogóle jest "Oldboy"? 

Dae-su pewnego dnia zaginął. Kiedy odzyskał przytomność, znajdował się w zamkniętym pomieszczeniu. Nie wiedział, że spędzi w tych czterech ścianach 15 lat. Po tym czasie zostaje wypuszczony na wolność ("do większego więzienia", jak to zostało określone w filmie), tak po prostu. Bez żadnych wyjaśnień. 
Mężczyzna próbuje odkryć prawdę. Kto, po co, dlaczego odebrał mu wiele lat życia? A dzieło zostało wypełnione chwytającym za serce soundtrackiem, cierpieniem z powodu utraty bliskiej osoby, BRUTALNOŚCIĄ, która była tutaj potrzebna, ale w połączeniu z przenikliwą tęsknotą i świetnymi, mądrze napisanymi dialogami - sceny pełne przemocy stają się nieodłącznym elementem palety filmowych przeżyć. 

"Śmiej się, a cały świat będzie śmiał się z tobą. Płacz, a będziesz płakać w samotności." 

Powyższy cytat to idealna kwintesencja "Oldboy'a", a szczególnie drugie zdanie jest adekwatne; widz siedzi przed ekranem i płacze. Wylewa z siebie każdą złą emocję, wszystko, co w nim siedziało, dlatego to dobra produkcja na gorsze dni. Ja co prawda, musiałam po tym seansie zafundować sobie śmieszną, luźną, chińską dramę, bo nie mogłam przestać myśleć o tragedii Dae-su, ale przypominam, że jestem nadwrażliwym odbiorcą. Mimo wszystko, film "odkurza głowę" z innych zmartwień, z całego zła, dobra, które siedzi w nas, a coś takiego było mi ostatnio wręcz wskazane. 

Pełno pięknych, surowych, ale po części także artystycznych kadrów. Gra aktorska na naprawdę wysokim poziomie, a tutaj, pandziowe brawa szczególnie zyskuje pan Min-sik Choi za perfekcyjne odegranie tak niebanalnej postaci, jaką był główny bohater. 
I po raz trzeci wspomnę o sentymentalnej muzyce. Co jak co, ale soundtrack dużo robi i słuchając czasem filmowych utworów, które gdzieś tam na Youtube przypadkowo spotkam, aż czuć, że ten i ten tytuł będzie wszczepieniem w siebie potężnych doznań. Zresztą, podobnie było ze "Spragnionymi miłości" i fenomenalnym "Yumeji's Theme" w wykonaniu Shigeru Umebayashiego. Tak dobrze jest i w tym muzycznym przypadku! 

Kłaniam się nisko również przed scenarzystami, którzy wpadli na zwalający z nóg plot twist, za pokazanie samotności w najbardziej dotkliwy sposób, w jaki mogli zrobić, za wiele, niesamowitych metafor, za nie lada łamigłówkę. Poza tym, zastosowano ciekawe zabiegi do pokazania retrospekcji. Można się w nich pogubić, jeśli ktoś ogląda film nieco pobieżnie, a to zdecydowanie nie jest wskazane, oj nie! 
I jeśli miałabym teraz podać chociaż jedną wadę tej produkcji, to jestem zmuszona napisać wprost, że pod wpływem emocji i "The last waltz" ja przepraszam, ale nie potrafię. Dobra, może to, że podczas brutalnych scen musiałam czasem zamykać oczy na ułamki sekund, ale interpretacja tego, czy to dobrze, czy źle jest indywidualna. 


Na koniec

To film pełen dziwnych, momentami obrzydzających obrazów, ale po dwóch godzinach, które minęły mi szaleńczo szybko, mogłam przyznać z czystym sumieniem, że "Oldboy" to wzruszająca historia zawierająca wiele metafor. Ogłaszam, że to jeden z lepszych tytułów, jakie widziałam w tym roku. A to bardzo odważne słowa, bo 2019 obfitował w miesiące pełne kinematografii. Zdecydowanie klasyk, który zasługuje na miano klasyka. 

Z totalnie innej beczki. Zabieram się od jakiegoś czasu do napisania recenzji mang i chciałam poczytać, jak się za to zabrać, jak przygotować, jak to ugryźć po prostu. I trafiłam na artykuł, w którym twórca stwierdził, że jeśli na blogu pojawiają się same pozytywne recenzje to wcale nie świadczy to dobrze o autorze. Nie ukrywam, że teraz tak się zastanawiam. Ja jestem jedną z tych osób, która pisze raczej o bliskich mi tworach kultury, robiących na mnie wrażenie, bo wychodzę z założenia, że lepiej coś polecać innym, a przy okazji wyrzucę z siebie to, co siedzi mi w głowie. Sprawa ma się inaczej, jeśli np. dostawałabym książki od wydawnictwa, wtedy wiadomo, że nie wszystko byłoby pochlebne. I wydaje mi się to racjonalne, ale jakoś artykuł o recenzjach dziwnie mi zbałamucił myśli. 
Żeby była jasność, ja mam ogrom radości z tego, co robię i chyba to jest najważniejsze, ale chciałabym zapytać, co Ty uważasz? 
Pozdrawiam ciepło,
Panda Fińsko-Chińska
Zdjęcia pochodzą z imdb.com

18 komentarzy:

  1. Zupełnie nie kojarzę tego filmu, ale po Twoim opisie mam ochotę obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie tak dawno zaczęłam oglądać ten film, ale nie dałam rady go dokończyć. Zupełnie nie mogłam się na nim skupić ;<
    Na pewno kiedyś obejrzę go w całości, ale chyba muszę się jakoś lepiej przygotować do seansu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze musze nadrobic inne filmy o ktorych pisalas

    OdpowiedzUsuń
  4. Wzruszający film pełen metafor, to mnie zachęca do jego obejrzenia. 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tym filmie, ale chętnie obejrzę! :)
    Azjatyccy ludzie są tacy piękni <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdzieś ten tytuł obił mi się o uczy, ale przyznaję się bez bicia, że mało kiedy sięgam po klasyki, więc i tego nie miałam okazji obejrzeć. Jednak po Twojej recenzji wiem, że muszę to zmienić. Myślę, że taki mocniejszy, poważniejszy emocjonalnie film będzie teraz dla mnie idealny!

    A co do pozytywnych recenzji - mnie tam nie przeszkadza, że ktoś dodaje same takie. Są twórcy blogów, czy kanałów na YT, którzy piszą/opowiadają TYLKO o ich zdaniem niewartych rozgłosu filmach. To już chyba lepiej coś komuś polecić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja naprawdę nie lubię oglądać filmów i - wstyd - nigdy o tym konkretnym nie słyszałam. Może nadrobię.
    Co do recenzji, to ja sama w większości chwalę. Ja po prostu kocham czytać, sprawia mi to przyjemność i nawet jeśli książka nie jest idealna, to ja i tak się cieszę, że miło spędzam czas. I nie zamierzam za to przepraszać. Ale oczywiście zdarza mi się krytykować, chociaż nie zdarzyło mi się skrytykowac książki od wydawnictwa. Dlaczego? Bo nie przyjmuję bezmyślnie wszystkich propozycji, tylko wybieram te, które naprawdę mnie interesują. Ot i cała tajemnica. Po prostu wybieram pozycje, które zapowiadają się dobrze. Jednak w każdej korespondencji z wydawnictwami podkreślam, że recenzje są szczere i jeśli kiedyś coś mi się nie spodoba, to z pewnością napisze o tym bez owijania w bawełnę.
    Jeśli ktoś ma problem z tym, że tylko chwalisz - to właśnie: on ma problem, nie Ty. Ja bardzo chciałabym zobaczyć u Ciebie propozycje mang, bo z przyjemnością dodam kilka do mojej dość skromnej w tym przypadku biblioteczki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oglądałam film OLd boykilka let temu i bardzo mi się podobał. To część pewnej azjatyckiej trylogii ( do dzis pamietam jak po obejrzeniu PAni Zemsty szukałam w sklepach czerwonego cienia do powiek ;-) )
    W filmie urzekła mnie surowość, postacie, scenariusz- bardzo nietuzinkowy zresztą....
    Do dziś pamietam jak skrobał te kreski na ścianie .... Poza tym to film metaforyczny, myślę jednak ,ze nie dla kazdego- ale za takie filmy kocham właśnie kino :D

    OdpowiedzUsuń
  9. I znów film, którego nie widziałam! :O
    Bliskie mi jest Twoje podejście, żeby pisać o tym, co ci się podoba, co cię zachwyca i tymi zachwytami się dzielić. Przecież i taka koncepcja bloga jest fajna! Nie musi to być biuletyn z obiektywnymi recenzjami wszystkiego, co się oglądało - wtedy rzeczywiście część recenzji jest mniej pochlebnych.
    Piękna, emocjonalna recenzja! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam Oldboya. W ogóle całą trylogię ubóstwiam, najbardziej mi się podobała Pani Zemsta.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazwyczaj omijam szerokim łukiem produkcje zawierające brutalne sceny, po prostu nie jestem w stanie znieść takich widoków. A im jestem starsza, tym gorzej to znoszę.
    Chociaż muszę przyznać, że w ostatnich tygodniach praktycznie nic nie oglądam :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Z pewnością film warty uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam tego filmu, nie słyszałam o nim. Twój opis ciekawy to pewnie spróbuję go obejrzeć. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

    OdpowiedzUsuń
  14. ostatnio zapuszczam się coraz częściej w świat
    skośnookiego kina - mangi również mnie mocno
    frapują - choć za sobą mam raptem kilka tytułów...

    uważam, że to naturalne, iż piszesz o tym, co
    Cię porusza - a jeśli są to pozytywne emocje -
    czemuż się nimi nie dzielić? choć opinie i tzw.
    negatywne - są tylko opiniami, do których wszak
    mamy prawo i nikomu nic do tego... papatki!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana Pando!
    Jak dotąd oglądałam produkcje amerykańskie, francuskie i oczywiście polskie ale koreańskich filmów nie miałam jeszcze okazji. Zaciekawił mnie Twój wpis i myślę, że skuszę się na ten film, tym bardziej że mamy jesień i dłuuuugie wieczory idealne na filmy <3

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń