Gadam o sobie, a kot śpi na moim łóżku


"Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, kiedy się ją dzieli."


Cześć, dzień dobry!
Dziś trochę o tym, co się u mnie dzieje, co czytam, oglądam i pewnie jeszcze więcej o Felku, czyli nowym kocie w naszym domu. O lalkach też będzie, ale dla nich szykuję osobny post, obiecuję! O moich lalkowych "Dzidzioszkach" też jest dużo do opowiedzenia i pokazania, bo ciągle robię im zdjęcia, więc w bliższej lub dalszej przyszłości pojawi się taki wpis. 

Nagłówek nie jest tutaj przypadkowy. Mam się ostatnio dobrze, chociaż za mniej niż miesiąc będę w końcu pisać maturę. Ale szczerze powiedziawszy, w ogóle jej nie czuję (może to i dobrze?). Cieszę się, że nie ma ustnych, to na pewno, bo jak składanie zdań na piśmie idzie mi jeszcze jako-tako tak moja umiejętność wysławiania się nie jest na wysokim poziomie. Nie tyle nawet angielski ustny, co polski włączał we mnie wszystkie stresogenne guziki. Na szczęście nie muszę się tym już przejmować, a jak powiedziała moja wychowawczyni - zaoszczędzę kilka lat zdrowia i chyba coś w tym jest. 
Uczę się. Przede wszystkim czas poświęcam na historię sztuki, która idzie mi teraz raczej mozolnie, bo, jak się okazało, XX wiek i nurty artystyczne tego okresu nie są dla mnie szczególnie pochłaniające. Chociaż przyznaję, że fowizm przypadł mi do gustu i ich nietypowa, wyrazista kolorystyka. 
Nad angielskim też trochę siedzę, robię ćwiczenia, mam w planach zamówić kilka książek w tym języku (związanych z Chinami! m.in. "Shi Cheng: Short stories from urban China", ale to musi poczekać chwilę, bo jestem na etapie, kiedy wszystkie wydatki rozpisuję na kartce, wyłazi ze mnie straszny zakupoholik), oglądam filmy na Youtube z zagranicznych kanałów i staram się, aby ten język ciągle gdzieś się obracał wokół mnie. Co niestety skutkuje tym, że mniej czasu poświęcam na język mandaryński. Tak naprawdę ostatnimi czasy zajmuję się tylko znakami, ale jest to raczej kwestia odpoczynku i wyłączenia myśli na chwilę. 

O książkach i filmach 

Skończyłam dziś czytać "Szóstkę wron". W ogóle maj jak do tej pory króluje u mnie w fantastykę, co jest bardzo dziwne, bo i tego gatunku strasznie się wyrzekałam. Napiszę na pewno recenzję tej książki, bo już mam jej zdjęcia, więc zabiorę się za to szybko. Tym bardziej, że była ona dla mnie wielkim zaskoczeniem. Dawno tak szybko nie czytałam. Ostatnio same zaskoczenia, jeśli chodzi o kwestie popkultury. 
Słuchajcie, obejrzałam w końcu całą sagę "Zmierzch". A ja należałam do takich osób, które dawniej strasznie się śmiały z tego. Byłam święcie przekonana, że jest to dno pod dnami. Któregoś dnia kolega stwierdził, że chciałby obejrzeć coś głupiego. On oczywiście w swoim domu, a ja w swoim (nadal siedzę spokojnie w pokoju i raczej się nie ruszam, mimo zniesienia ograniczeń. Chyba że na działkę lub spacer.) W końcu wybraliśmy pierwszą część sagi i wieczorem, około 21:00 usiedliśmy przed komputerami i pisaliśmy do siebie na messengerze. Szczerze? Ja nie mam pojęcia, kiedy minęły te dwie godziny. Tak mnie to wciągnęło i szczękę miałam po prostu na ziemi, bo tak byłam w szoku, że "Zmierzch" wcale nie jest taki zły. Wiadomo, nie uważam, że jest to wielkie dzieło. Nie, ale sądzę, iż naprawdę fajnie się to ogląda. Ma to super klimat, ładne kadry, niezłą muzykę. A Robert Pattinson w roli Edwarda wypada dobrze. Z przyjemnością obejrzałam pięć części i naprawdę mnie do tego ciągnęło. Nawet teraz, gdy to piszę, a jestem jakoś tydzień po wszystkim, to nie mogę uwierzyć w to, co twierdzę. 
No ale taka jest prawda: moim zdaniem "Zmierzch" nie jest zły. 

Za to niemiłą niespodzianką okazał się film "Bajecznie bogaci Azjaci". Chciałam coś lekkiego, chciałam się pośmiać, popatrzeć na śliczne kadry, a nie dość, że żarty, które tam padały, były dla mnie żenujące i wręcz krzywdzące, to jeszcze strasznie się wynudziłam. A od dawna zbierałam się do tego seansu. Masakra, zdecydowanie odradzam. 
Obejrzałam też ostatnio pięć dokumentów, które były za darmo dostępne na Ninatece. Mam zamiar o nich napisać, bo i one mnie zaskoczyły. Chyba w szczególności "Genesis 2.0", bo o nim nic nie słyszałam, a zaintrygował mnie i przeraził. Jest to dokument o klonowaniu zwierząt (skupiając się na mamucie). Obserwujemy też mężczyzn, którzy w celach zarobkowych szukają na Wyspach Nowosyberyjskich  kości mamuta. Niesamowity dokument  i uświadomił mi wiele rzeczy. Polecam. 
Zobaczyłam także na tej stronie "Krainę miodu". Polowałam na ten film od dawna. Właściwie odkąd zobaczyłam jego plakat. Uwielbiam estetykę jak i samą historię opowiedzianą w "Krainie miodu". Wzruszająca i wzbudzająca bezradność. 

Odebrałam w piątek moje świadectwo z ostatniej klasy liceum. Dziwne uczucie, bo wtedy poczułam, że robi się naprawdę poważnie. Skończyłam profilu biol-chem-ang, ale zdaję całkowicie inne przedmioty rozszerzone (polski, angielski i historię sztuki). Jednak wydaje mi się, że pomimo całkowitego minięcia się z powołaniem na tym profilu, to wybrałabym go jeszcze raz. Ze względu na ludzi, których tam poznałam i z którymi mogłam spędzić mnóstwo czasu. 
Do czego dążę: odebrałam to świadectwo i dostałam przy okazji książkę Adama Szustaka "Szusta rano" za trzyletnią pracę w gazetce szkolnej. Słyszałam o "Languście na palmie", jednak filmy na tym kanale raczej do mnie nie przemawiają, mimo to postanowiłam, że książkę przeczytam i właśnie jestem w trakcie. Jest to codziennik motywacyjny, w którym o. Adam przez 365 dni zapisywał swoje myśli, a do każdego dnia przypisuje cytat i odwołuje się do niego. Na tę chwilę mogę napisać jedno: kolorowo wydany z masą rysunków w środku, co na pewno umila lekturę. 


"Inni nie mogą nam zabrać naszego szacunku do siebie, jeśli im go nie oddamy." Mahatma Gandhi
 

O kocie słów kilka  

Gwoli ścisłości, powyżej, na drugim zdjęciu starałam się nie posadzić swojego tyłka na żadnym mleczu! 
Felek jest z nami od przeszło czterech tygodni, a ja nadal mam wrażenie, jakby wprowadził się wczoraj. Nadal przyzwyczajam się do codziennego rytuału związanego ze sprzątaniem kuwety, co przypadło mi w obowiązku. Myślałam, że to będą niewyobrażalne męczarnie, ale kiedy założę maseczkę to nie jest tak źle. Innymi słowy, horroru nie ma jak to przypuszczałam na początku. 
Felo jest strasznym zbójem. Bójcie się wszyscy, gdy dostanie zastrzyku energii! Ale przy tym jest niewyobrażalnie uroczy i jednak jako domownik sprawdza się idealnie. Mam wrażenie, że wszystkich w domu rozwesela i kiedy niezdarnie wspina się po krześle czy bada reklamówki to każda twarz w pomieszczeniu promienieje ze szczęścia. Między innymi dlatego dobrze go mieć i móc się kimś zająć - jest naprawdę miłym uczuciem. Kiedy leży na łóżku, gdy czytam książkę, oglądam film, uczę się, kochane! A śpi ciągle. Cały dom jest jego łóżkiem. Mama ostatnio kupiła dla niego specjalną poduszkę na parapet, co mnie bardzo rozczuliło. Uwielbiam tego Zwierzaka i jego rozbrajający wyraz mordki. 
Aha! Całusów to dostał ode mnie miliony. 

Zbawienne pamiętniki

Ja zaczęłam prowadzić trzy "pamiętniki" z prostych względów; w ten sposób czuję, że faktycznie robię coś w ciągu dnia. A ja należę do osób, które mogą ze swojej listy zadań wykonać każdą rzecz, a i tak poczują, że to za mało, że zmarnowały dzień. Dlatego prowadzenie takich notesów, ozdabianie ich (co uwielbiam i mam masę naklejek) nie tylko mnie uspokaja, ale daje satysfakcję. Ja założyłam mały zeszyt związany stricte z blogiem, jeden z moimi małymi osiągnięciami (typu; jakie książki udało mi się przeczytać, co ugotowałam, seriale i sprawy, z których jestem dumna), a ostatni to typowy pamiętnik. Zajmowanie się czymś takim zawsze kojarzy mi się z podstawówką, no ale. Mnie pomaga, więc czemu nie! 

Inne pierdoły na koniec 

Myślę nadal nad studiami. Sinologia jest dla mnie pewnym kierunkiem i największym marzeniem, więc trzymam się go bardzo mocno, ale problem mam z wyborem miasta. Najbliżej mi do Krakowa, jednak nie ukrywam, że niechętnie chciałabym tam studiować. Tak naprawdę waham się między Poznaniem (pociągiem miałabym aż siedem godzin jazdy), a Wrocławiem i jeszcze czasem przewija się temat Warszawy, ale wątpię, żebym wybrała akurat to miejsce. Zobaczymy. W każdym razie coraz bardziej zaczynam się stresować tą decyzją i w ogóle wizją samodzielnego życia, klimatyzowania się w mieście, a z drugiej strony rozpiera mnie ekscytacja, bo coś nowego i więcej możliwości. Trzymajcie kciuki! 


Krótka notatka o sobie do gazetki 

W naszej szkolnej gazetce istnieje tradycja: co roku maturzyści, którzy byli w redakcji, muszą napisać co nieco o sobie. Podsyłam Wam, co napisałam!:

Dzień dobry, cześć wszystkim! Od lat jestem wielkim miłośnikiem kina. W gazetce najchętniej pisałam recenzje filmów chińskich. Nie bez powodu! Chciałam zachęcić Was do kina z tamtego regionu. Dobrze, że kojarzy się ono z Brucem Lee, bo umówmy się, Bruce jest super, ale jest wiele, wiele innych ciekawych tytułów. A po drugie marzy mi się, aby zostać sinologiem. I to nie byle jakim! Wierzę też, że jest to moje przeznaczenie, jakkolwiek to brzmi. Przez dwa ubiegłe lata to właśnie temu poświęcałam każdą wolną chwilę. Literaturze, malarstwie, kinematografii, historii, wszystko, co miało związek z Chinami. Chociaż na początku trochę wstydziłam się o tym mówić (proszę nie pytać o powody, sama nie jestem w stanie je sensownie sobie przedstawić). Tak teraz, piszę to z wielką radością, chcę zostać sinologiem. Przy dobrych wiatrach tajskim dramaturgiem. ☺ Przyszły hodowca kaktusów też brzmi kusząco. Ale przede wszystkim Chiny mi w głowie. Trzymajcie kciuki za to, abym dostała się na studia. A Wy nie bójcie się marzyć, bo czasem to jest największym wsparciem i siłą. Ściskam mocno! 

Zbieram się stąd. Dziękuję za poświęcony czas. Idę uczyć się dalej angielskiego i historii sztuki, a w dodatku zajmować się kotem, którego, w zależności od jego humoru, dziś jest łatwo zająć. Trzymajcie się zdrowo, róbcie mnóstwo miłych i rozwijających rzeczy. A ja postaram się dodawać posty co wtorek! 

Update: czytanie "Szustej rano" idzie mi pierońsko mozolnie. A razem z kolegą, z którym obejrzeliśmy "Zmierzch" bierzemy się za fanfika właśnie związanego z tą sagą, więc zobaczymy, co z tego wyjdzie! 

Zdrówka wszystkim, 
Panda Fińsko-Chińska 

15 komentarzy:

  1. Fajny czas przed Tobą - matura, studia. Powodzenia na egzaminach, na pewno będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem w szoku, co do Twojego odbioru "Bajczenie bogatych Azjatów" - ja miałam dokładnie odwrotnie. Spodziewałam się ogromnego zażenowania i zażenowania z drugiej ręki a nie znoszę tego uczucia w czasie oglądania, a film okazał się dużo lepszy ^^

    Wiek XX chyba w każdej dziedzinie jest trudny, bo bardzo rozgałęziony. Nie tylko w sztuce pojawiają się nowe koncepcje, ale też w literaturze, teorii literatury i często się wydaje, że w XX działo się więcej niż przez wszystkie wieki wcześniej.

    Powodzenia w nauce ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, też mnie zaskoczyłaś swoim odbiorem tego filmu! No ale z jednej strony dobrze, że Cię miło zaskoczył :)

      Masz rację. W XX wieku działo się mnóstwo rzeczy w dziedzinach, które wymieniasz, co sprawia, że nauka historii sztuki wskoczyła na totalnie inny poziom.
      Dziękuję, dużo dobrego dla Ciebie!

      Usuń
  3. Gratuluję skończenia liceum i trzymam kciuki za maturę i pomyślne dostanie się na studia. Kochana ja fantastyki nie czytam, więc podziwiam Cię, bo do mnie ona w ogóle nie trafia, ale najważniejsze, że Tobie sprawia tyle przyjemności. Nowy zwierzak w domu, to zawsze wielka frajda i radość. 😊 ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że dobrze Ci pójdzie na maturze i że dostaniesz się na studia w tym mieście, które sobie wybierzesz. Co do XX wieku, jest to męka chyba dla wszystkich niezależnie od tematu, w którym się poruszają (literatura, historia...).

    Prowadzenie pamiętnika to naprawdę dobry pomysł, chociaż - tak jak napisałaś - większości kojarzy się z podstawówką, ewentualnie z wątpliwej jakości amerykańskimi filami dla nastolatek z początku lat 2000. Osobiście mam raczej coś w pokroju notesu, w którym zapisuje wszystko jak leci, przez co do najładniejszych on nie należy. Jak go skończę, w kolejnym się postaram troszkę bardziej. :D

    Życzę Ci miłego dnia,
    Jula

    PS. Śliczny kotek!

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki za studia 😘
    Tegoroczna matura rzeczywiście będzie inna i mi się wydaje że lepsza pod tym względem że omina Was maturzystów te egzaminy ustne i rzeczywiście dzięki zaoszczędzonym nerwom pozyjecie trochę dłużej 😉
    "Zmierzch " i ja oglądałam daaaawno temu i mam takie samo zdanie na temat tego filmu jak Ty 🙂
    Śliczny jest ten kotek 💕
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze co muszę napisać to że sądziłam że jesteś trochę starsza a tu dopiero piszesz maturę 😅 trzymam kciuki jak coś 😁
    Fajnie rozpisanie podsumowanie o ile mogę to tak nazwać - tak jak Ty uważałam że zmierzch to dno ale po przeczytaniu książki stwierdziłam że nie jest najgorszy - mnie nie wciągnął film i uważam że jest gorszy od książki :)
    Z opinia bajecznie bogaci Azjaci zgadzam się całkowicie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Będzie dobrze na maturze, trzymam kciuki! :)
    Cytat rozpoczynający post jest piękny <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję i życzę powodzenia na maturze i w rekrutacji na studia :) piękne zdjęcia a kotek taki słodki, że aż ma się ochotę Go przytulić :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Pando, z przyjemnością przeczytałam cały wpis! Trzymam kciuki za powodzenie wszystkich Twoich planów.
    Prawdę mówiąc zawsze byłam buntowniczką i kiedy wszystkie znane mi dzieciaki( moich znajomych,bo moją córkę już co innego interesowało) zachwycały się "Zmierzchem"ja ostentacyjnie mówiłam,że nie będę tego oglądać. A potem... obejrzałam i bardzo mi się ten film podobał.
    Co do pamiętnika, wcale nie musisz nazywać go pamiętnikiem, jeśli kojarzy Ci się z podstawówką a na przykład dziennikiem, czy czymś w tym rodzaju.
    Opisywana rzeczywistość jest podobno ciekawsza. Poza tym wspomniałaś,że prowadzisz kilka zeszytów... Ja prowadzę rejestr przeczytanych książek, dziennik emocji, zeszyt z sentencjami, zeszyt z zagadnieniami psychologicznymi, zeszyt z różnymi poradami, bryki różnych interesujących mnie artykułów...
    Kotek prześliczny i nie dziwię się,że to maleństwo skradło Ci serce.
    Świetne zdjęcia i cały wpis. A żeby nie było tak cukierkowo, to na koniec powiem,że też kiedyś czytałam, słuchałam i oglądałam Szustaka,ale teraz wolę innych.
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Powodzenia z nauką i maturą! :)
    Tą opinią o "Zmierzchu" mnie zainteresowałaś. Może i ja się przełamię, obejrzę?

    OdpowiedzUsuń
  11. Te studia byłyby dla Ciebie świetne, poczułam ciepły impuls kiedy o tym przeczytałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Powodzenia na maturze. Szczerze mówiąc, to myślałam, ze jestes starsza 😉

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ przed Tobą cudowny czas! Ech...tak, wspominam z rozrzewnieniem ;) W każdym razie, życzę powodzenia na maturze. I potem, przy rekrutacji na studia. Koniecznie napisz jak Ci poszło!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń

"Niech pan oczyści swój umysł. Niech pan będzie bezkształtny jak woda. Gdy wleje pan wodę do filiżanki, staje się filiżanką; gdy wleje ją pan do butelki, staje się butelką; gdy wleje ją pan do imbryka, staje się imbrykiem. Otóż woda może płynąć albo może niszczyć. Bądź jak woda, przyjacielu."