"The magic fish", czyli recenzja komiksu


Wstęp

Xin chào!
Komiks autorstwa Trung Le Nguyen spadł mi z nieba. Szukałam czegoś, co nie tylko pomoże mi dodatkowo poćwiczyć język angielski (no cóż, teraz widzę skutki miesięcy bez szkoły, gdzie miałam ten język aktywnie na co dzień, a nie tylko biernie na Youtubie). Muszę jednak zaznaczyć jedną rzecz - jestem osobą, która uwielbia łączyć naukę z fascynacją, dlatego poszukiwałam czegoś około wietnamskiego. Odnalezienie takiej mieszanki wydawało mi się pestką. Niedługo zajęło mi odkrycie, że to jednak dłuższa i cięższa przeprawa przez Internet. 

W końcu któregoś dnia - nieco zrezygnowana i zmęczona - wpadłam na "The magic fish" na stronie Book Depository. Moi Drodzy, po zapoznaniu się z fabuła nie wahałam się ani sekundy, mimo że powieści graficzne są mi obce, bo nie miałam ani jednej na półce. Nie zważając na to, dodałam komiks do koszyka i z niecierpliwością czekałam na złapany tytuł. Spoiler: "The magic fish" przerosło jakiekolwiek moje oczekiwania. 


Ochy i achy 

Fabuła: Tiến jest nastolatkiem, który odkrywa siebie. Nie jest mu łatwo. Żyje w Stanach Zjednoczonych, jednak jego rodzice mają problem z językiem angielskim, a chłopiec nie wie, jak powiedzieć im o pewnej rzeczy, którą w sobie ukrywa, ba! której się wstydzi. Postanawia wyznać swoją tajemnicę...opowiadając baśnie. 

Moja opinia: Zacznijmy od tego, że strona wizualna tego komiksu wywołała we mnie falę szczęścia i ekscytacji. Na powyższym zdjęciu powieść graficzna jest przedstawiona bez obwoluty i nie mogę się nadziwić, z jaką dokładnością twórca podszedł do swojego dzieła. Dlatego między innymi "The magic fish" ma dumne miejsce na moim biurku, rzucając się w oczy zaraz po przekroczeniu progu pokoju, ale nie jest to szlachetny tytuł tylko z powodu okładki. 

"- My happy ending never came.
- You're in your thirties, girl. The ending isn't even close."

Muszę Wam przyznać, że jeszcze czegoś takiego nie czytałam. Nie chodzi o to, że to komiks, nie, nie, nie. Mam na myśli kwestie fabularne, bo sam koncept jest niezwykle intrygujący. Wpleść swoją tajemnicę w baśnie i zobaczyć, czy rodzice się zorientują... Jest to bardzo zręcznie i pomysłowo opowiedziane. Zresztą, komiks na pewno nie znudzi czytelnika, bo są w nim aż trzy tory fabularne, tzn. 1) historia rodziców Tiếna, która miała miejsce podczas wojny w Wietnamie, 2) właśnie opowiadane przez niego bajki oraz 3) samo życie nastolatka, np. jak chodzi do szkoły i uwaga, Trung Le Nguyen wpadł na genialny pomysł (nie wiem, czy jest on powszechnie stosowany w komiksach), ale kiedy dostawaliśmy retrospekcje, gdzie pojawiała się mama Tiếna, to rysunki nabierały całkowicie innych barw - żółtych. Moim zdaniem, świetne rozwiązanie pozwalające wyraźnie oddzielić każdą z historii. Dzięki temu czyta się książkę nie tylko ciekawiej, ale także przyjemniej i szybciej. A przyrzekam, że nie mogłam odejść od czytania. Tak bardzo wciąga od pierwszych kartek. 

Jeśli miałabym przywołać dwa przymiotniki, które pierwsze przychodzą mi na myśl, recenzując tę lekturę, to zdecydowanie napisałabym: urocza i smutna. Uroczy są bohaterowie, ich niewinne. dziecięce życie, a z drugiej strony ta wisząca w powietrzu tajemnica i tło rodzinne głównej postaci. Jego mama, w której nadal są żywe wspomnienia wojny w Wietnamie. Co więcej, autor poruszył także ważną i bolesną kwestię, jaką jest dyskryminacja czy próba poradzenia sobie z własną "odmiennością" oraz wielka chęć przynależenia do grupy. 
Poza tym, również sama kreska rozczula serce, co możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu:  


Ochom i achom nie było końca


Proszę się nie bać angielskiego, jeśli ktoś nie czuje się zbyt pewnie w tym języku. Ja także nadal nie posługuje się nim ani swobodnie, ani z lekkością, a jednak zrozumiałam wszystko, dlatego śmiało  zamawiać i czytać! A w ten sposób możliwym jest połączyć przyjemność z pożytecznością. Swoją drogą, można się także dowiedzieć wielu ciekawostek, chociażby o tym, jak wyglądają baśnie w Wietnamie lub o tradycyjnym stroju wietnamskim áo dài (dosłownie: długa koszula). Jest to jedno z najpiękniejszych strojów, jakie w życiu widziałem. Polecam sobie wygooglować! W każdym razie na samym końcu komiksu możemy przeczytać informacje na ten temat, a dodatkowo - tekst zaopatrzony jest w piękne rysunki. 

Na koniec dodam, że "The magic fish" jest tworem wydanym w tym roku, więc prezentuję dziś totalną świeżość. Wiem, że cena może trochę przerażać, bo na wcześniej wspomnianym Book Depository kosztuje ona prawie 80 zł (w twardej oprawie), więc nie są to małe pieniądze, ale szczerze? Myślę, że warto. Ja na pewno nie żałuję, a na pewno będę śledzić kolejne, rysunkowe poczynania autora! 

Jak wspomniałam już kiedyś tutaj, na Pandzi: ciężko jest znaleźć coś wietnamskiego/o Wietnamie/ ocierające się o Wietnam, aby nie było to kolejnym reportażem o wojnie w Wietnamie, ale czasem warto poczekać, przegrzebać dogłębnie strony, aby móc trafić na taką perełkę. Polecam z całego serca "The magic fish"! 

Trzymajcie się zdrowo i ciepło, 
Panda Fińsko-Chińska (i nie tylko!)
ps wszystkie zakładki zakupiłam u @spells.book 

Komentarze

  1. Ja spasuję, ale mam w domu jednego młodego czytelnika, który lubi czytać komiksy i nie straszny mu angielski, dlatego myślę, że poradzi sobie z powyższą książką.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się ciekawy ^^ rzadko sięgam po komiksy ale czasem są naprawdę dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za komiksami, ale w ramach przećwiczenia swojego angielskiego, chętnie bym po niego sięgnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czuję tego, ale mój mąż bardzo lubi komiksy

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio pogustowałam w komiksach, także coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Pandziu!

    Ciekawe, jak nazywa się taki wietnamski komiks. Nie manga i nie manhua. Chciałam to wygooglować, ale coś nie mogę znaleźć takich informacji :D Choć uwielbiam komiksy, dawno nie miałam okazji przeczytać czegokolwiek. Wcześniej czytałam mangi online, ale jednak wolałabym mieć książkę w ręku :) Cena... cena cóż faktycznie może odstraszyć, ale warto zainwestować w coś co może wprowadzić nas w zachwyt. Zwłaszcza, jeżeli patrzy się na świat tak otwartymi oczyma.
    Zerkałam na ten tytuł, na jednej ze stronie książka kosztowała 120 zł :)
    Czy sama się skuszę, nie wiem. Jestem oczarowana twoją recenzją i bardzo zaciekawiona tytułem.
    Muszę popracować nad swoim angielskim.

    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana Pando :)
    Dziękuję Ci za umieszczenie moje bloga w Blogowym Kalendarzu Adwentowym Ayuny :)

    Bardzo bardzo mi miło :*

    Co do komiksów to jakoś mi z nimi nie po drodze :D

    OdpowiedzUsuń
  8. nie przepadam za komiksami i jest tylko jeden taki, który bym przeczytała, bo mój serial na nim powstał haha
    jeśli chodzi o angielski to fajna forma nauki

    OdpowiedzUsuń
  9. Poznałam parę powieści graficznych i miło wspominam. Ciekawa jestem tej publikacji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawno nie czytałam już żadnego komiksu :)

    PS. Dodaję Twój blog do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Droga Aniu,

    Jak wiesz ostatnio przeczytałam jeden komiks i jak to się mówi- złapałam bakcyla. Bardzo podoba mi się szata graficzna tego komiksu i myślę, że bym się skusiła na schrupanie go do kawy. Nie ukrywam, troszkę przeraża mnie ten angielski, ale jeśli mówisz, że jest dobrze to Ci ufam. Chyba najgorzej czyta się coś razem ze słownikiem obok ;D

    Skąd masz takie cudowne zakładki? Pandziu, koniecznie mi napisz, bo przyznaje bez bicia, to je w pierwszym spojrzeniu zobaczyłam :)

    I na koniec, chcę Ci z całego serduszka podziękować za umieszczenie mojego skromnego bloga do tak wspaniałego kalendarza. Dziękuję Ci za tak cudowny prezent :* :* <- jeden na każde twe poliko.

    Pozdrawiam Cię cieplutko,
    Papierowa Łowczyni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo tak, widziałam u Ciebie komiks i pomyślałam, że to fajny zbieg okoliczności :D
      Zakładki zamawiałam na instagramie u @spells.book, sama je rysuje, projektuje i drukuje! A są przepiękne, uwielbiam je i mam już niemałą kolekcję :)
      Nie ma za co! Cała przyjemność po mojej stronie, a cenię sobie Twojego bloga :)
      Pozdrawiam ciepło również i dziękuję!

      Usuń
  12. Niejednokrotnie doświadczyłam tego uczucia na własnej skórze;znalezienie czegoś w Internecie wydaje się dziecinnie proste, ale poszukiwania szybko pokazują że to tylko "tak się wydaje"
    Niemniej cieszę się że udało Ci się znaleźć te komiks i że Cię on zachwycił 😘
    Niestety,komiksy to nie dla mnie...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja komiksów nie czytam, ale cieszę się, że Ty jesteś z niego bardzo zadowolona. 😊

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

"Niech pan oczyści swój umysł. Niech pan będzie bezkształtny jak woda. Gdy wleje pan wodę do filiżanki, staje się filiżanką; gdy wleje ją pan do butelki, staje się butelką; gdy wleje ją pan do imbryka, staje się imbrykiem. Otóż woda może płynąć albo może niszczyć. Bądź jak woda, przyjacielu."